Działacz PiS “zaorał” służbowe auto z kierowcą

Andrzej Pruś z Prawa i Sprawiedliwości w trakcie całej kadencji przejechał niespełna 70 tys. km służbowym samochodem z kierowcą. Sam Pruś nie odniósł się do sprawy.

Sprawę częstych podróży przewodniczącego Sejmiku opisuje “Gazeta Wyborcza”. Prusiowi przysługuje służbowy samochód z kierowcą, ale w ostatnim czasie korzystał z niego nader często, niemal codziennie. Jeździł ze swojego domu w Starachowicach do Kielc, gdzie pracuje także jako doradca wojewody.

Z interpelacją w tej sprawie wystąpili radni radni sejmiku z Polskiego Stronnictwa Ludowego – Andrzej Swajda i Arkadiusz Bąk. Z zestawienia podróży Prusia, jakie otrzymali wynika, że od początku kadencji sejmiku w listopadzie 2018 r. do 11 stycznia 2021 r. przewodniczący przejechał aż 69 230 kilometrów!

W listopadzie 2018 r. było to 255 kilometrów, natomiast w kwietniu 2019 r. już 1103 km. Z każdym miesiącem liczby rosły – w marcu 2020 r. km było 3837, a w kolejnych miesiącach pandemii oscylowały między 4-5 tys. km. Rekordowy był wrzesień 2020 r., gdy przejechał 5626 km.

“Tu nie jest problemem ilość tych kilometrów. Jeżeli pan Andrzej Pruś byłby tak aktywny i wykonywał tyle obowiązków jako przewodniczący, to nie miałbym do tego zastrzeżeń. Ale ewidentnie tu widać, że auto było traktowane jak taksówka – komentuje w rozmowie z Onetem Andrzej Swajda. – Nie spodziewam się ze strony pana przewodniczącego jakiejś refleksji czy przyznania się do błędu, naprawienia szkody. Widać, że to jest na zasadzie “nam się to po prostu należy” – dodaje.

Total
16
Udostępnień