Nowy ład, czyli komuna wraca. Przedsiębiorcy będą konsultowali swoje decyzje biznesowe nawet z premierem

Ministerstwo Obrony Narodowej przedstawiło projekt, który zakłada obowiązek konsultowania przez duże firmy niemal wszystkich kluczowych decyzji biznesowych. To powrót do czasów minionych i do gospodarki która doprowadziła do bankructwa komunizmu.

– To oburzające, wygląda jak powrót do słusznie minionych czasów – twierdzi adwokat Radosław Płonka, wspólnik w kancelarii Płonka Ozga i ekspert prawny BCC.

– Tworzy się przepisy na czas wojny, które mają być stosowane w czasie pokoju. Jedyna nadzieja w tym, że w Polsce obowiązuje wiele nierozsądnych regulacji i większości z nich po prostu nikt w praktyce nie stosuje – wskazuje Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Celem nowych regulacji według PiS ma być zwiększenie bezpieczeństwa. Każdy przedsiębiorca, który zostanie wciągnięty na listę podmiotów, które mogłyby mieć wpływ na obronność kraju, będzie podlegał nowym przepisom. Tak jak to zwykle PiS czyni, ustawa pozwoli umieścić w wykazie w zasadzie każdy podmiot, który zechcą rządzący. 

Zgody będą wymagały np. otwieranie siedziby za granicą, uzyskanie zgody na sprzedaż lub likwidacja części majątku firmy. Przedsiębiorca nie będzie mógł zaprzestać działalności bez uzyskania zgody nawet samego premiera. Projekt nowych przepisów w szczególności reguluje branżę telekomunikacyjną.

– Rząd wychodzi z założenia, że światłowód, który doprowadza internet do mieszkań czytelników money.pl, może go doprowadzać również do pobliskiej wojskowej komendy uzupełnień. I dlatego bez zgody rządu nie powinniśmy nic z nim robić. A przecież to absurd – oburza się menedżer w jednej z największych firm telekomunikacyjnych w Polsce.

Można podejrzewać, dlaczego akurat ta branża cieszy się szczególną uwagą. Władza pod pretekstem zapewnienia bezpieczeństwa będzie mogła wywierać wpływ na dystrybutorów sygnału telewizyjnego. Nie trudno wyobrazić sobie sytuację, w której ktoś zasugeruje przedsiębiorcy zrób to, to dostaniesz pozytywną decyzję, lub zatrudnij mi kogoś. To już się przecież dzieje w innych branżach. W ten sposób wrócimy do czasów gospodarki centralnie sterowanej, która nie jest gospodarką rynkową.

– To forma pełzającej nacjonalizacji. Politycy i wysoko postawieni urzędnicy będą musieli zgodzić się na sposób prowadzenia firmy przez przedsiębiorców, nawet gdy działalność prowadzona jest zgodnie z prawem. Kuriozum – twierdzi Radosław Płonka.

Total
61
Udostępnień