Rząd tłamsi wolność na naszych oczach. Innowacje umożliwiają inwigilację bez niczyjej kontroli

Fakt, że polski rząd tworzą ludzie sceptyczni wobec koncepcji demokracji europejskiej, o jaką zabiegaliśmy jako naród, nie szokuje już nikogo. Im głębiej PiS zapuszcza korzenie, tym staje się coraz bardziej bezpruderyjny w stosowaniu rozmaitych zabiegów ograniczających możliwość kontroli w ramach jakiegokolwiek organu. Dziennikarze próbujący dotrzeć do kulisów kontrowersyjnych zapędów władzy, zadają tysiące pytań, lecz pozostają one bez odpowiedzi. Konferencje prasowe również organizowane są na zasadach rządzących, przez co umożliwiają sobie komfort działania, bez zbędnych pytań. Czas płynie. Polacy dali PiS-owi dłoń, a ten wraz z upływem czasu pożera całą rękę i co gorsza… ma apetyt na więcej.

Prawo i Sprawiedliwość ma przywilej rządzenia w czasach wdrażania najnowszych technologii, które mają ułatwiać nam życie. Problem w tym, że wraz z otwarciem się społeczeństwa na innowacje, polskie służby (kierowane nota bene przez PiS-owskich aparatczyków) skrupulatnie, krok, po kroku chcą coraz większego dostępu do osobistych danych Polaków, bez podawania przyczyny.

Pełnia władzy pozwala PiS-owi na to, na co nie pozwoliłby sobie nikt inny

Zjednoczona Prawica jest koalicją tylko na papierze, gdyż w najważniejszych obszarach tworzy jeden obóz polityczny, co otwiera możliwości do wszelakich, cichych układów na najwyższych szczeblach w Państwie, mimo pozornych konfliktów. Przypomnijmy, że rządy jednej formacji w to sytuacja bez precedensu w wolnej Polsce. Żaden demokratyczny rząd nie odważył się tak obficie zagarnąć, tak wiele instytucji, które w swojej naturze powinny pozostać niezależne, by podtrzymać demokratyczną równowagę.

Pycha, pogarda dla inteligencji, skłonności u niektórych członków do popierania autorytaryzmu/ totalitaryzmu, wystawianie na pośmiewisko autorytetów, działania wbrew obecnemu interesowi Polski na arenie międzynarodowej, jątrzenie, zawłaszczanie spółek skarbu państwa dla rodziny, kolesi, lub zasłużonych kacyków, zagarnięcie polskiej flagi i upartyjnienie pojęcia patriotyzmu, głosowanie ustaw na kolanie bez uwzględniania często słusznych poprawek opozycji, wprowadzanie kontrowersyjnego prawa aborcyjnego w czasie restrykcji, podczas których wymaga się zakazu zgromadzeń, nakłada się za nie mandaty, a policję tchórzliwie wykorzystuje się jako narzędzie do walki ze zwykłymi ludźmi, którym wchodzi się do życia bez pytania, obnażana przez wolne media, każdego dnia niegospodarność i pazerność – to tylko część z niebezpodstawnych oskarżeń opozycji wobec Kaczyńskiego i jego ludzi.

Ludzie tego nie widzą? W katolickim kraju, który na ustach na słowa Jana Pawła II o prawdzie, miłości, solidarności?

Problem w tym, że nie wszyscy mogą widzieć, bo dzięki kilku umiejętnym zabiegom, rzetelna informacja nie dociera, a odbiorca dostaje sfałszowany obraz rzeczywistości, przytakując w ciepłych kapciach propagandowej retoryce.

PiS wygrywa wybory, mimo ciągłego obnażania kłamstw. […] A kto powiedział, że to jest przypadek?

Faktem jest, że niewiele środowisk politycznych w Polsce byłoby w stanie przebić swoimi działaniami sufit wstydu jaki funduje od ponad 5-ciu lat (nie)miłościwie panująca partia Kaczyńskiego. A jednak z wyborów na wybory, PiS-owi udaje się wygrywać i co gorsza podtrzymać poparcie znacznej części społeczeństwa. Początkowo uważano, że zauroczeni rozdawnictwem Polacy, wkrótce przejrzą na oczy, a mnogość niedorzecznych afer odbije się na słupkach sondażowych, lecz nie zdawano sobie do końca sprawy jak olbrzymi wpływ na stan rzeczy, może mieć zagarnięta Telewizja Polska. Jak wynika z danych z zeszłego roku, aż 37% gospodarstw korzysta z telewizji naziemnej, czyli statystycznie, 5,1 mln widzów na około 13,9 mln z dostępem do telewizji. W ramach telewizji naziemnej nadawanych jest co najmniej 29 programów, wśród których głównym kanałem informacyjnym jest TVP Info, a brak jest np. TVN24.

W związku z tym pojawia się pytanie. Dlaczego tak wielki operator stacji TVN24 nie chce udostępnić swojego kanału na platformie naziemnej, skoro mógłby walczyć o pokaźną grupę odbiorców, zarabiając dodatkowe pokaźne pieniądze z wpływów z reklam? To niezwykle ciekawy wątek.

Walec PiS sięga po kolejne media oraz wykorzysta swoją armię do brutalnej walki politycznej w sieci

Ostatnio głośno było o przejęciu przez państwowy koncern Orlen prasy lokalnej. Orlen nigdy wcześniej nie zajmował się prowadzeniem wydawnictwa prasowego czy internetowego. Wkrótce stanie się wydawcą ponad 20 dzienników regionalnych, takich jak m.in. “Gazeta Pomorska”, “Dziennik Zachodni”, “Głos Wielkopolski”, “Gazeta Krakowska” czy “Kurier Lubelski”. Polska Press ma także prawie 150 tygodników lokalnych oraz wiele serwisów internetowych, głównie naszemiasto.pl. To olbrzymi potencjał, którego partia rządząca zapewne nie zmarnuje. Młodzieżówka PiS i absolwenci szkoły Rydzyka mogą mieć w najbliższym czasie sporo “twórczej” pracy, bowiem władza z pewnością liczy, że wielu nie zorientuje się na nowy, przekłamany przekaz, tym bardziej, że olbrzymią rolę na rynku odgrywają media społecznościowe. Ci którzy dali “like’a” danej pozycji, w większości zapewne nie “odlik’ują”, czyli można spodziewać się, że nowy przekaz będzie szedł w świat, a władza liczy, że dzięki temu wygra następne wybory samorządowe.

Inwigilacja kwitnie, służby zapewniają: “Działamy w granicach prawa”

Kolejnym obszarem wolności, na który wpływa władza PiS jest prawo do prywatności . Ludzie Kaczyńskiego przez ostatnie lata wypracowali mnóstwo kontaktów, które w przyszłości mogą różnie wpływać na naszą anonimowość. W czwartek Gazeta Wyborcza poinformowała, że do Tramwajów Warszawskich dotarło pismo z ABW, w którym instytucja żąda stałego dostępu do kamer w stołecznych tramwajach. Taki dostęp, w zasadzie oznacza niekontrolowaną inwigilację, ale służby podkreślają: “działamy w granicach prawa”.

Dla służb specjalnych obraz z tych kamer może być przydatny do szerokiej i niekontrolowanej inwigilacji. ABW i inne służby dysponują już systemem pozwalającym na rozpoznawanie twarzy. Zestawienie go z bezpośrednim monitoringiem w komunikacji miejskiej pozwala kontrolować, kto i gdzie się nią porusza, oraz śledzić wybrane osoby.

W 2014 r. „Wyborcza” pisała, że ABW ma wejście do systemu identyfikacji numerów rejestracyjnych pojazdów, którego kamery są na kluczowych skrzyżowaniach w Warszawie i wielu innych punktach kraju.

“Pozwala to obserwować przemieszczanie się wybranych aut. Wystarczy wrzucić do programu rejestrację samochodu. Połączenie tej możliwości z dostępem do kamer komunikacji miejskiej i monitoringu w miejscach publicznych poszerza zakres inwigilacji. Oznacza, że można bez wiedzy i zgody sądów oraz prokuratury śledzić dowolne osoby w ramach „działań operacyjnych”. W teorii ma to być przydatne w zwalczaniu terroryzmu i groźnej przestępczości, ale w polskich warunkach może być wykorzystywane do inwigilacji np. przeciwników władzy i bieżącej obserwacji osób biorących udział w demonstracjach ulicznych.” – pisze czwartkowa “Wyborcza”

Masz smartphone? Możesz mieć “pagasusa” i co im zrobisz?

Pegasus to kompleksowy program do inwigilacji umożliwiający szpiegowanie elektronicznego urządzenia, np. smartfona czy komputera. Doniesienia o programie już kilka razy pojawiały się także w kontekście Polski – ostatnio przy okazji zarzutów stawianych byłemu ministrowi Sławomirowi Nowakowi. Pegasus potrafi przechwycić właściwie każdą zawartość szpiegowanego urządzenia – od zdjęć i nagrań wideo, przez e-maile, SMS-y, po listę kontaktów. Producent tego systemu zapewnia, iż jest on dostępny tylko dla służb specjalnych/wywiadowczych walczących z przestępczością oraz terroryzmem, jednak chcielibyśmy zadać pytanie, kto kontroluje, czy władza używa programu zgodnie z pierwotnym założeniem? Czy jest jakaś prawdziwie niezależna instytucja, która czuwa nad tym kto pozyskuje informacje i w jakim celu? Opozycja i dziennikarze zadają pytania, władza zasłania się tajemnicą państwową nie udzielając żadnych informacji, ze względu na “dobro państwa”. A my coraz chętniej sięgamy po technologiczne nowinki uzbrojone w określanie dokładnej lokalizacji, kamerę, czy mikrofon.

Korzystamy za półdarmo z wszechobecnej innowacji, ale zaraz możemy zapłacić za nią, wolnością

Nasz smartphone ubogacają różnorodne aplikacje. Możemy swobodnie kontrolować nasze finanse, płacić telefonem, zamawiać półdarmowe przejazdy, jedzenie, tworzyć listy zakupów i robić takie rzeczy, o jakich nam się jeszcze 15 lat temu nie śniło. Jednym słowem wraz z upływem czasu nasza komórka dostarcza coraz więcej informacji o naszym stylu życia. Zwykły Polak, nie angażujący się w bieżącą politykę, może spać spokojnie, jednak czy ludzie walczący z niesprawiedliwościami mają się czego obawiać? Pojawiają się głosy, że dzięki utajnionej operacji, PiS może zbierać bezprawnie szereg informacji, by w odpowiednim momencie wykorzystać je politycznie. Wiele pytań pozostaje niestety bez odpowiedzi, co stanowi dalsze pole do niebezpodstawnych spekulacji. Ktoś kto publicznie, w kraju w sercu Europy, potrafi zamachnąć się na wyznawane przez większość, wartości, nie będzie miał raczej skrupułów, by wykorzystywać nowe technologie, “po trupach do celu”.

REAGUJ, SKOMENTUJ, UDOSTĘPNIJ DALEJ ~ DOTYCZY.PL #WolneMedia

Exit mobile version