Sasin kpi z NIK. Zarzuca brak logiki i umniejsza autorytet Izby

NIK stwierdził, że najwyżsi urzędnicy w państwie nie mieli prawa organizować wyborów kopertowych. Wcześniej takie samo stanowisko zajął Najwyższy Sąd Administracyjny. Na skutek bezprawnie podjętych decyzji z portfeli Polaków wyparowało ponad 130 milionów złotych.

NIK złożył zawiadomienie do prokuratury w którym, zarzuca premierowi i trzem ministrom złamanie prawa podczas próby przeprowadzenia wyborów korespondencyjnych w maju minionego roku. W doniesieniu mowa jest wprost o działaniu Morawieckiego “ze szkodą dla interesu publicznego”. To jest najcięższy zarzut, który stawiany jest też ministrowi Dworczykowi. Najwyższa Izba Kontroli zarzuca Morawieckiemu oraz Dworczykowi, że podstawa prawna tych decyzji była niewłaściwa. Kolejne dwa nazwiska ministrów to Jacek Sasin i Mariusz Kamiński. Obaj mieli uczestniczyć w nadzorowaniu druków kart i pakietów wyborczych.

Sasin o autorytecie? O honorze ani słowa

Minister do spraw Aktywów Państwowych – czyli tak zwany minister od pilnowania stanowisk w spółkach państwowych, próbuje umniejszać swoją rolę w organizacji niewyborów. W doniesieniu NIK wymieniane jest nazwisko wiceministra Tomasza Szczegielniaka, ówczesnego zastępcy Sasina. Miał on we współpracy z PWPW ustalać projekt kart wyborczych, mimo że ustawa, która wprowadzała ich wzór, nie weszła jeszcze w życie.

NIK znalazł dowody, na podstawie których Jacek Sasin powinien stanąć przed Sądem. Minister widzi sprawę inaczej, ale fakty są niezaprzeczalne, pakiety wyborcze zostały wydrukowane, a w ówczesnym czasie to właśnie on pełnił funkcje kontrolne nad Pocztą Polską.

Morawiecki, Dworczyk, Kamiński, Sasin i Szczegielniak — mieli zdaniem NIK naruszyć art. 231 par. 1. kodeksu karnego. “Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech”.

Total
0
Udostępnień